Mija 20 lat od śmierci Andrzeja Grubby jednego z najwybitniejszych polskich sportowców
21 lipca br. minęło 20 lat od śmierci wielkiej gwiazdy polskiego sportu. W latach swojej świetności Andrzej Grubba był kochany przez całą Polskę. Do tego stopnia, że dyrektor LOT-u, specjalnie na jego prośbę, opóźnił start jednego z rejsowych samolotów.
Andrzej Grubba, syn nauczycieli Alojzego i Ludomiry, od najmłodszych lat wykazywał talent do tenisa stołowego. Jego edukacja w III LO im. Bohaterów Westerplatte w Gdańsku oraz studia na gdańskiej AWF były początkiem drogi do sportowej kariery. Andrzej Grubba rozpoczął swoją przygodę z tenisem stołowym w klubie Neptun Starogard, a następnie reprezentował AZS Uniwersytet Gdański i AZS-AWF Gdańsk.

Fot.: Stefan Kraszewski
W 1985 r. Grubba przeniósł się do niemieckiego klubu TTC Zugbrucke Grenzau, gdzie grał przez dwa lata. Jego umiejętności i charyzma przyciągnęły uwagę japońskiej firmy Butterfly, której stał się pierwszym promotorem w Polsce. W 1984 r. został uznany za najlepszego sportowca Polski w plebiscycie „Przeglądu Sportowego”, był multimedalistą mistrzostw Europy i świata.
Kariera Grubby zakończyła się w 1998 r., jego wpływ na polski tenis stołowy jest niezwykły. Był praworęcznym zawodnikiem, mimo że naturalnie posługiwał się lewą ręką. Jego technika i styl gry były inspiracją dla wielu młodych sportowców. W 2004 r. Andrzej Grubba dowiedział się o chorobie nowotworowej.
Andrzej Grubba zmarł 21 lipca 2005 roku w wieku zaledwie 47 lat. Jego śmierć była ogromnym ciosem dla polskiego sportu. Był znany z nieustępliwości i pasji do tenisa stołowego, pozostawił po sobie bogatą spuściznę sportową i wiele niezapomnianych wspomnień wśród kolegów i kibiców. Dziś jest patronem kilku szkół podstawowych.
– Andrzej Grubba i Leszek Kucharski byli gwiazdami polskiego sportu. Kiedy reprezentacja Polski rozgrywała mecze w Superlidze wszystkie miejsca były wyprzedane. I bez względu na to, w jakim mieście odbywało się spotkanie. Europejskie rozgrywki były świętem tenisa stołowego, a publiczność uwielbiała zwłaszcza Grubbę i Kucharskiego. Przed igrzyskami w Atlancie mieliśmy obóz z Andrzejem w Wiśle. I wyglądało to tak, że kiedy pojawiliśmy się na ulicy zaraz mniejsze lub większe grupy ludzi podchodziły do Grubby, prosząc o autograf, zdjęcie itp. Nikomu nie odmówił, bo czuł się jak ryba w wodzie w kontaktach z kibicami. W ogóle uwielbiał tzw. pokazówki, na które zapraszał kontynentalną czołówkę, czasem też Chińczyków. Wtedy mógł pokazać swój kunszt i… radość z gry. Nie stresował się, tak jak przed ważnymi, oficjalnymi meczami – mówi dziś o Grubbie Lucjan Błaszczyk, wybitny polski tenisista stołowy.
Wybitnego sportowca i wielkiego dżentelmena pochowano w Sopocie. W ostatniej drodze towarzyszyło mu wielu wiernych fanów. Piękne słowa wypowiedział wówczas Jerzy Dachowski, prezes Polskiego Związku Tenisa.
– Mówił o tym, że „Gruby”, jak go nazywaliśmy, wprowadził tenis na salony i że odebrał tyle trudnych piłek, ale do tej ostatniej nie zdążył”
