Mija piąta rocznica śmierci Tomasza Tomiaka wybitnego polskiego wioślarza
W dniu 21 sierpnia 2020 w Gdańsku odszedł z rodziny olimpijskiej, wioślarskiej Tomasz Tomiak. Doktor habilitowany nauk o kulturze fizycznej, brązowy medalista Igrzysk XXV Olimpiady w Barcelonie w 1992r w konkurencji czwórek ze sternikiem, dwukrotny medalista mistrzostw świata, 18-krotny mistrz Polski.

Trudno dzisiaj w piątą rocznicę śmierci nie wspomnieć tej niezwykłej postaci.
Przeciwnościami z jakimi musiał mierzyć się Tomasz Tomiak, w najróżniejszych okresach swojego życia można by obdzielić kilka/kilkanaście osób. Wszystko, co osiągnął to zasługa jego niebywałej pracowitości, charyzmy, nieugiętej woli walki do samego końca. W wioślarskiej reprezentacji Polski pojawił się nagle – był rok 1989 Mistrzostwa Świata w Bled /Jugosławia/ Podczas zawodów w dwójce ze sternikiem wraz z Wojtkiem Jankowskim zajęli doskonałe 5 miejsce. W owym czasie trenerem reprezentacji Polski wioseł długich był Witold Sroga, który od razu dostrzegł wyjątkowe zdolności i umiejętności Tomasza Tomiaka. Przymierzał się bowiem do stworzenia czwórki ze sternikiem wraz Maciejem Łasickim, Wojciechem Jankowskim, Jackiem Streichem. Przełomowym momentem dla Tomasza Tomiaka oraz kolegów z osady, również dla całego polskiego wioślarstwa były Mistrzostwa Świata w Wiedniu w 1991r. Tam polscy wioślarze zdobyli 3 medale natomiast osada, w której płynął Tomasz Tomiak zdobywając w sposób spektakularny brązowy medal stała się, w jednym momencie jedną z najlepszych, osad w tej konkurencji na świecie.
Gdyby dzisiaj spojrzeć wstecz lat minionych, wydaje się, że to właśnie Tomasz Tomiak był w osadzie taką osobą, która miała największy autorytet – mimo, że Wojciech Jankowski był najbardziej doświadczonym zawodnikiem, Maciej Łasicki jednym z najlepszych, w owym czasie szlakowych na świecie. Wynikało to z faktu „naukowego” podejścia Tomasza do wielu problemów, jakie zawsze mają miejsce, gdy przebywa się ze sobą przez większą część roku. Był bezkonfliktowy, brzydził się rozwiązaniami siłowymi, łagodził konflikty, za co budził u wszystkich szacunek. Zresztą, odkąd sięgnąć pamięcią miał inklinacje naukowe pragnął wiedzy, jak ryba wody. Kiedy po zakończonych Igrzyskach XXV Olimpiady w Barcelonie w 1992 koledzy nadal kontynuowali kariery sportowe On poświęcił się dalszym studiom: doktorat, habilitacja, praca naukowa na uczelni, wówczas w sporcie to było wydarzenie – coś niespotykanego.
Ponad wszystko kochał swoją rodzinę, która był dla niego wszystkim. W czasie zgrupowań sportowych często mówił o żonie Alicji i dzieciach Patrycji, Szymonie – Szymon z powodzeniem kontynuuje tradycje wioślarskie taty. Uwielbiał zwierzęta – był psiarzem w ostatnich latach miał dwa wyżły weimarskie, z którymi planował długie spacery miał wiele planów, bo jak można ich nie mieć mając zaledwie 53 lata.
Dzisiaj mija 5 lat od kiedy Tomasza z nami nie ma. Nadal trudno zebrać myśli. Był wybitnym sportowcem, kochającym mężem, ojcem, profesorem uczelnianym, przykładem dla wielu młodych ludzi – również dla nas.
